wtorek, 25 marca 2014

[KnB] Lag (to miało być wgl długie i dramatyczne, ale nie wyszło)

UWAGA! GENERATOR LOSOWYCH PRZECINKÓW WŁĄCZONY!
Miało być długie, ale wyszła miniaturka. Takie lekkie drabble, ale bez podtekstów. I tak, to w założeniu miały być angsty, ale coś się popierdoliło.
Zapraszam *^*


- Aominecchi, co się stało? Dlaczego się nie ruszasz?
Aomine spróbował się przesunąć, lecz nie dał rady. Spojrzał na zmartwionego Kise ze smutkiem i rozpaczą w oczach, lecz tamten wpatrywał się wciąż uparcie przed siebie i z zaciśniętymi ustami obserwował co się dzieje. Mężczyzna odwrócił wzrok i również zaczął wpatrywać się w pole bitwy.
- Aominecchi przegramy! Przegramy, widzisz?! - jęknął z rozpaczą Ryota i schował twarz w dłoniach. - Powiedz mi, kiedy skończy się ten koszmar!
Daiki spojrzał jeszcze raz przed siebie. Faktycznie powoli tracili przewagę liczebną, ich jedyną mocną broń. Członkowie gangu kolejno padali nieżywi. Ale nagle...
Aomine poczuł, jak siły wracają, jak wypełniają go całego, a obraz znów zaczyna się ruszać tak jak należy. Uśmiechnął się podstępnie i z bronią w rękach ruszył do przodu, zabijając kilku z rzędu przeciwników.
- Aominecchi, co o było? - spytał Kise z zaciśniętymi ustami.
Mężczyzna wzruszył ramionami i odłożył konsolę, ostentacyjnie kończąc walkę, zabijając granatem przywódcę.
- Lag.

sobota, 8 marca 2014

[APH] LietPol - Potwór

Ekhem...
Więc tak, oto i krótki, słodki i przyjemny FanFick z APH. Bez większych scen, bez zobowiązań... Taki cichy. Przesłodzony, jak szarlotka z cukrem pudrem i gorąca czekolada .ω. Wgl to wpisy dość długo nie będą się pojawiać, bo komputer mi się popierdzielił ;=;
Więc tak, zapraszam do czytania~

- Liciu! Liciu, potwór!
- Co, gdzie, jaki potwór?
- No tam! Nie widzisz?!
Toris spojrzał w stronę wskazywaną przez Polskę, lecz po chwili parsknął niepohamowanym śmiechem i pokręcił głową.
- To nazywasz potworem? - posłał pełne politowania spojrzenie w stronę Feliksa, na co ten warknął niebezpiecznie i ostentacyjnie odwrócił się plecami, omal nie wywalając taboretu, na którego w akcie ucieczki, przed owym "potworem" wspiął się.
- Nie doceniasz jego potęgi! On cię poćwiartuje, spali, zje, wypluje i jeszcze raz połknie... - polak fuknął ostrzegawczo, po chwili jednak markotniejąc. - Zabijesz? - jęknął boleśnie, patrząc na Litwina doskonale wyćwiczonym, szczenięcym wzrokiem.
Tamten westchnął, pokręcił głową i delikatnie urywając pajęczą nić, wyniósł Bogu winne stworzenie na klatkę schodową.
- Tak lepiej? - spytał, lekko uśmiechając się pod nosem.
Polska jeszcze raz dokładnie obejrzał podłogę wokół siebie i na chwiejnych nogach zszedł z taboretu. Skacząc po dywanie, dokicał do Litwy i uściskał go mocno.
- Dzięki Liciu, jesteś od dzisiaj moim prywatnym bohaterem~! - powiedział wesoło. - Tak totalnie cię kocham!
Policzki Torisa zalały się lekką czerwienią. Mężczyzna westchnął, i mocniej przytulił do siebie swoją drugą połówkę.
- Ja Ciebie też.
Rzekomy potwór tkał właśnie kolejną nić w rogu okiennicy.