» Hejos! Mam dla was pierwszy rozdział Black Mirrora ^Г^ Po długiej przerwie postanowiłam wreszcie coś dodać. Wybaczcie, ale nie mam za bardzo czasu na pisanie ^^" Rozdział bardzooo baaaaardzo krótki.
Mam nadzieję, że się spodoba!
Pjona!
Kise niczym churagan wpadł do pokoju i uczepiwszy się mojej szyi spojrzał wzrokiem tak smutnym i wystraszonym, jakim może patrzeć tylko przejeżdżany przez samochód jeż.
- Aominecchi! Aominecchi! Na niebie są takie dziwne kreski! Coś się dzieje! - pisnął tonem iście sarenkowym.
- Pewnie znów przestraszyłeś się śladów po samolotach. Samoloty nie gryzą, debilu. - spojrzałem na niego znad lektury i uniosłem czarną brew. Mimo że w Czarnym Zwierciadle niby nie brakowało pieniędzy, a wszystkiego było pod dostatkiem, na sam start w przyszłościowym świecie dostałem tylko małą kawalerkę, którą musiałem dzielić z losowo wybranym człowiekiem. Tyle dobrego, że wypadło na tego w swój sposób uroczego blondynka, a nie jakiegoś starego nołlajfa.
- Ale to nie są samoloty! - upierał się przy swoim chłopak, dodatkowo tupiąc nogą - One nie zostawiają za sobą wielkich, czerwonych smug!
Na wieść o czerwonych szlakach coś mnie tknęło, jakby jakiś duch dyszał mi w kark. Już kiedyś coś takiego przeżyłem. Tuż po przeprowadzce do cyfrowej rzeczywistości, czerwone wstęgi przecinały niebo, coraz bardziej się zmniejszając, aż w końcu zostały po nich tylko małe paseczki. Do dzisiaj znajdowały się one na niebie w niezmienionej formie.
- Pokaż mi to - mruknąłem i wstałem z fotela, biegnąc szybko na taras. Tak jak podejrzewałem - wcześniej zanikające kolorowe pasma teraz zaczęły na nowo pęcznieć i nabierać barw. Niebo wyglądało jakby zaczynało pękać. Podrapałem się po głowie i spojrzałem na ekran skromnego telewizora. Pani z wiadomości opisywała niezwykłe zjawisko, jako pokaz zorganizowany przez państwo, jednak jej mina wyrażała głęboki przestrach. Zmarszczyłem brwi. Coś mi tutaj wybitnie nie pasowało.
- Ryota, sprawdź w książce "Black Mirror" coś o uszkodzeniach zewnętrznych - spojrzałem na niego poważnie. Chłopak widząc mój surowy wzrok od razu popędził po grube tomiszcze i otworzył na odpowiedniej stronie.
- Jeśli obudowa komputera zostanie dogłębnie wgnieciona lub przedziurawiona, twardy metal prawdopodobnie uszkodzi wewnętrzną osłonę. To może dopuścić do wdarcia się zbyt dużej ilości radioaktywności, przez co nałożone w niektórych miejscach liście i inne płaty roślinne zaczną mutować. Skończy się to w najlepszym przypadku zmianą tekstury niektórych przedmiotów w Black Mirrorze, lecz może także doprowadzić do przymusowej ewakuacji, chyba że Ratownik naprawi usterkę... Aominecchi, chyba nie myślisz, że jest coś na tyle silnego, aby wgnieść obudowę?! - spytał przerażony. Pokręciłem głową.
- Wcale tak nie myślę. Ale skoro jest to możliwe, to najpewniej rzeczywistość wygląda teraz jak nic. Kto wie, czy ściany wszechświata nie zaczęły się zwężać, a ziemia jest właśnie w chwili zderzenia z marsem? - powiedziałem do siebie, patrząc w niebo. Za otwierającymi się coraz szerzej szparami widać było już tylko czerwony bezkres.
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
» Nie bój się, ten edytor nie gryzie~ « ≥ω≤ ♥