» Ohayou~!
Ostatnio jestem nieco horutqa i boli mnie głowa, ale pomysł na ten rozdział chodził mi po mózgu i zabijał myśli. Gomene, jestem zua i okropna, ale nie ma jeszcze zegzu~ *uchyla się przed pomidorem*. Poza tym, ja nie umiem pisać opisów seksu T.T. To jest trudne ;=;.
Ale nic na siłę, nic na siłę moi drodzy. Należy pamiętać, że też mam życie ^^.
No nic. Mam nadzieję, że się spodoba, że nie ma za dużo błędów i że mniej więcej coś wyjaśniłam :3.
Żartuję! Jest jeszcze więcej niewiadomych, ale mamy pierwsze oznaki lofczi od Miku!
Buźka~! «
Z niedowierzaniem patrzyłem swoimi świecącymi oczkami prosto w źrenice Kenty, który był niemniej zdziwiony.
Ostatnio jestem nieco horutqa i boli mnie głowa, ale pomysł na ten rozdział chodził mi po mózgu i zabijał myśli. Gomene, jestem zua i okropna, ale nie ma jeszcze zegzu~ *uchyla się przed pomidorem*. Poza tym, ja nie umiem pisać opisów seksu T.T. To jest trudne ;=;.
Ale nic na siłę, nic na siłę moi drodzy. Należy pamiętać, że też mam życie ^^.
No nic. Mam nadzieję, że się spodoba, że nie ma za dużo błędów i że mniej więcej coś wyjaśniłam :3.
Żartuję! Jest jeszcze więcej niewiadomych, ale mamy pierwsze oznaki lofczi od Miku!
Buźka~! «
Z niedowierzaniem patrzyłem swoimi świecącymi oczkami prosto w źrenice Kenty, który był niemniej zdziwiony.
- Ale... Jak to? - spytałem dotykając swojej zamkniętej powieki. Syknąłem, czując coś w rodzaju lekkiego wyładowania elektrycznego i szybko cofnąłem rękę. Chłopak wzruszył ramionami, a ja westchnąłem ciężko i zlazłem z jego kolan, od razu udając się do kibla. Jakby się zastanowić, to teraz nie mogłem zdjąć soczewek, ani zbyt często zamykać oczu, bo za każdym razem piekła mnie skóra. Więc niczym Karolina od LSD - nie mogłem mrugać.
Dotarłem do łazienki lekko sfrustrowany, z trzaskiem zamknąłem drzwi i rozejrzałem się po pomieszczeniu*. Było urządzone w tych samych kolorach co sala kinowa, czyli w mocnej czerwieni i czerni wpadającej w granat. Na prawej ścianie wisiało w rzędzie pięć umywalek, podpartych czymś w rodzaju czarnego, podłużnego prostopadłościanu, wyłożonego pięknymi kafelkami, które ciągnęły się po całej podłodze i ścianach. Jedynie pod zawieszonymi lustrami znalazło się miejsce na drobną mozaikę i czarne zawijasy. Mhrok i zniszczenie, ale bardzo ładne.
Podparłem się o porcelanowy zlew i spojrzałem w zwierciadło, o mały włos nie lądując na kafelkach, które wcześniej tak komplementowałem.
Podparłem się o porcelanowy zlew i spojrzałem w zwierciadło, o mały włos nie lądując na kafelkach, które wcześniej tak komplementowałem.
OŁ MAJ FAKIN GAD.
Z niedowierzaniem ponownie popatrzyłem na swoje odbycie, ale nic się nie zmieniło: tęczówki świeciły mi złotym blaskiem, źrenice jakby zwężały, usta stały się spierzchłe i lekko blade, skórę miałem alabastrową bez najdrobniejszego zaczerwienienia na policzkach.
Ale nie moja twarz tak potwornie mnie zdziwiła.
Z pleców wystawała mi para ciężkich skrzydeł, a właściwie to, co z nich zostało. Na czarnym jak smoła szkielecie wisiały kępki poszarzałych piór, w niektórych miejscach jeszcze utrzymując swój dawny, biały kolor. Co dziwne, nie czułem bólu w plecach, jak to zazwyczaj piszą - skrzydła były jakby zawieszone w powietrzu tuż za moimi plecami, a mimo wszystko czułem ich ciężar i mogłem nimi poruszać. Taa... Wyobrażałem sobie, jak lecę na nich nad Japonią, a ludzie przypatrują się mi, jakbym był ósmym cudem świata.
Ehmm... Taak... Tylko... Czym ja tak właściwie jestem?
Dobra. Trzeba zdobyć jakieś informacje.
Skupiłem się, próbując wydobyć z siebie jakąś magię, jak to zwykle robią w opowiadaniach fantasy, ale skupianie skończyło się na, spektakularnym jak worek, puszczeniu bąka. Zrezygnowany ponownie popatrzyłem w lustro, ale ponownie się zdziwiłem - majestatyczne skrzydła zniknęły, została tylko złota tęczówka i białe włosy. Gdy znów się skupiłem, przemiana nastąpiła z powrotem zaskakująco szybko. Heh, przynajmniej mogę kontrolować swoją magiczną stronę. Tylko muszę uważać na sprawdzianach i przy waleniu kloca, bo nie każdy chciałby zobaczyć w klasie, lub kiblu...
No właśnie, co?
No właśnie, co?
Schowałem swoje skrzydła i alabastrową skórę, założyłem nowe soczewki i pognałem wprost do Kenty, który - jak się okazało - czekał na mnie za drzwiami toalety. Trochę przerażony stanąłem przed nim i zakłopotany spojrzałem gdzieś w bok, nie wiedząc jak zacząć rozmowę.
- Emm... Przepraszam, że tak nagle-
- Mikuś! Dlaczego nie powiedziałeś mi, że jesteś demonem?! - przerwał mi. Spojrzałem na niego nierozumiejącym wzrokiem.
Demon...?
- Eeee... Co? - przekrzywiłem głowę w prawo tak, aby opadła na ramię. - Co ty do mnie rozmawiasz?
- No przecież Twoje oczy! Świeciły na ZŁOTO! Tylko demony tak mają! - powiedział w uniesieniu. Na jego twarzy widziałem ekscytację, ale i strach.
Mhm... Ciekawe, myślałem, że to taka dziwna heterochromia.
- I jeszcze przejmowanie mocy! Musisz być jednym z Większych!
...że kurwa co?
- Że kim? - popatrzyłem na niego, jak na kosmitę.
- Ty naprawdę nie wiesz o co biega? - spojrzał na mnie zaciekawiony.
- Emm... A powinienem?- Mikuś! Dlaczego nie powiedziałeś mi, że jesteś demonem?! - przerwał mi. Spojrzałem na niego nierozumiejącym wzrokiem.
Demon...?
- Eeee... Co? - przekrzywiłem głowę w prawo tak, aby opadła na ramię. - Co ty do mnie rozmawiasz?
- No przecież Twoje oczy! Świeciły na ZŁOTO! Tylko demony tak mają! - powiedział w uniesieniu. Na jego twarzy widziałem ekscytację, ale i strach.
Mhm... Ciekawe, myślałem, że to taka dziwna heterochromia.
- I jeszcze przejmowanie mocy! Musisz być jednym z Większych!
...że kurwa co?
- Że kim? - popatrzyłem na niego, jak na kosmitę.
- Ty naprawdę nie wiesz o co biega? - spojrzał na mnie zaciekawiony.
Kenta wyglądał, jakby dowiedział się po raz pierwszy, że arbuz to warzywo.
- Rili, broł? - po jego głosie było słychać, że naprawdę jest zdziwiony. I jeszcze tan zapach... - Rili?
Pokręciłem głową i podszedłem do niego, przy okazji klepiąc po ramieniu.
- Rili, broł. Rili. - uśmiechnąłem się delikatnie. - Możesz mi to wyjaśnić?
Popatrzył na mnie ze zrezygnowaniem, po czym podparł się o drzwi i westchnął:
- Chodźmy do domciu, tam wszystko ci opowiem.
Na chwilę mnie wmurowało. Jak nastolatki kurwa, jak jebane przyjaciółeczki rozmawiające o przystojniaku z trzeciego piętra, który tak seksi wynosi śmieci, przy okazji napinając swój biceps wielkości boiska piłkarskiego.
Nie bardzo widziałem jakieś inne możliwości, więc od razu się zgodziłem, sygnalizując o tym Kentę energicznym potrząsaniem potakująco głową. Patrzył na mnie jeszcze przez chwilę, aż podszedł do mnie dość blisko. Nie wiem czemu, ale wstrzymałem oddech.
Przez chwilę patrzył mi w oczy, a potem powoli wyciągnął rękę i dotknął białych kosmyków. Zadrżałem lekko.
Okej, co tu się kurnać dzieje? CZUJĘ moje włosy, kurwa, CZUJĘ je! TO NIE JEST NORMALNE!
- Zaskakujące... - powiedział Kenta głaszcząc mnie lekko. - Zazwyczaj piszą, że demony mają czarne, wysuszone, zaniedbane i szorstkie włosy, a ty jak nie nakładasz żelu jak szalony, to masz je nawet miękkie. I białe.
- Wolałbym mieć czarne... - powiedziałem cicho i spojrzałem gdzieś w bok. - Nie czułbym się takim dziwolągiem...
- Ale to czyni cię wyjątkowym! Czy ludzie nie dążą do tego by być oryginalnymi? - spytał Kenta łapiąc mnie za obie dłonie. Swoją drogą, nie pamiętam byśmy tak się zbliżali. Krępujące... - Farbują się na niebiesko, zielono, byleby tylko nie mieć tego samego koloru włosów! Ubierają się różnie, aby łatwo było ich odróżnić od innych! To fascynujące!
- Cz-czekaj... - spojrzałem na niego lekko nie rozumiejąc. - Oni? Czyli ty nie jesteś człowiekiem?
- Nie! - odparł nieco zbyt energicznie. Whoops, przewrażliwiony - Jestem wampirem.
- Wampirem? - spytałem zaciekawiony. Faktycznie, pachniał nieco inaczej niż inni, ale myślałem, że po prostu się nie mył.
- No tak! Myślałem, że poczułeś... - powiedział cicho, ale dumnie.
- To znaczy, że najpierw chciałeś mnie na początku wypić? - spojrzałem na niego z ukosa. Nieco się przestraszyłem, nie powiem.
- N-Nie! - zaprzeczył gwałtownie, po chwili jednak uspokajając się i kierując spojrzenie w bok. W tym momencie powinna mi się pojawić taka śmieszna skurczajka w rogu głowy. - No... może trochę... A-Ale potem zmieniłem zdanie! - powiedział z prędkością karabinu maszynowego, patrząc jak rozgrzewam nadgarstek do uderzenia. Spojrzałem na niego lekko podejrzliwie i po krótszym zastanowieniu chwyciłem go za ramiona i wciągnąłem głęboko jego zapach. Aż się zdziwiłem, czując słodkie dreszcze przemykające po całym ciele, palące ciepło na policzkach i jedną zasadniczą w sumie rzecz.
Miałem kurwa wzwód.
To już zdecydowanie nie jest normalne! Nie powinienem AŻ TAK zareagować na bodźce zapachowe! NIE, NIE I KONIEC!
A jednak.
Odsunąłem się od niego jak najdalej. Na szczęście obcisłe jeansy na coś się przydały.
- Tłumacz się. - powiedziałem i prychnąłem cicho.
- No bo... - Kenta delikatnie potarł nadgarstek lewej ręki i spojrzał nieśmiało gdzieś w bok. Słodki!
Chwila... Czy ja przed chwilą pomyślałem "słodki"?
Okej, staczasz się Miki. Ogar. Pomyśl o...jagodach. Yummy.
Od odpowiedzi uratował go dźwięk kończącego się filmu - zapaliły się światła, stała się jasność, takie tam. Zauważyłem niezmierzoną ulgę na jego twarzy.
- I tak się nie wymigasz... - mruknąłem cicho. Kenta roześmiał się i wywlókł mnie z kina za nadgarstek. Dobrze było go widzieć szczęśliwym.
»•»♥«•«
- Pokarz skrzydła.
To było pierwsze co usłyszałem po wejściu do przytulnego domku. Nieco zaskoczony zdjąłem najpierw swoje buty, aby nie chodzić w glanach po domu (swoją drogą to nie wiem jak w nich wytrzymałem, ale czułem na stopach mnóstwo odparzeń i odcisków) i rozejrzałem się po pokoju.
- Rozpierdolę ci dom, więc chodźmy do ogrodu. - zaproponowałem inteligentnie po chwili czując się dumny ze swojego pomysłu. Gdy Kenta pokiwał głową przeszliśmy do ogródka i stąpając po kamiennej ścieżce doszliśmy do miejsca, w którym nikt nas nie widział. Rozejrzałem się jeszcze dla pewności, po czym zacząłem się skupiać.
- Wiesz... Jesteś pierwszym demonem, który dobrowolnie pokazuje swoje skrzydła dla świata zewnętrznego. - powiedział cicho i spojrzał w bok. Przekrzywiłem nieco głowę. - No... Demony zazwyczaj wstydzą się swych skrzydeł, chowają je możliwie jak najczęściej. Bo są poszarpane, zniszczone. Zadałem ci to pytanie, będąc przygotowanym na odmowę. - delikatnie potarł dłonią nadgarstek. Muszę pamiętać, że robi tak, jak się denerwuje. - To tak, jakbyś podszedł do dziewczyny na ulicy i spytał ją, czy pokarze cycki. Jeden procent szans na powodzenie. Dlatego... - wskazał palcem na wypukłość w spodniach. - To trochę bardzo emocjonujące...
- Dobra, ok, spoko,to nic nadzwyczajnego. - podniosłem do góry swoje ręce w geście "spoczi, ale ja ci z problemem nie pomogę". Chociaż, może...
- Dzięki...
Zdjąłem soczewki i spojrzałem na chłopaka świecącymi oczkami. Czułem jego podniecenie tą sytuacją, dzięki moim superoczom mogłem prześwietlać go, spijać każdą myśl, każde odczucie. Znów poczułem się odważniejszy niż zwykle.
Delikatnie zdjąłem koszulkę. Na prawym ramieniu ujawniła się postać węża, który zaczął walić po oczach złotym światłem. Delikatnie uniosłem się do góry, ciężar na plecach wzrósł dwukrotnie, a po chwili pojawiły się moje ostre jak brzytwa kiełki, czarne paznokcie i bielszy niż biel odcień włosów.
Ojapierdolekurnamać, jakie zajebiste! To ja tak potrafię?!
Wylądowałem spokojnie na ziemi i spojrzałem na Kentę, który wyglądał jak oczarowany moją osobą. No bo przecież jestem zajebisty, to trzeba przyznać.
- Ja ciulę... - jęknął cicho i wyciągnął dłoń do przodu, a jego oczy zaczęły świecić na czerwono. Zafeliście, naprawdę to wampir~! Troszkę się przestraszyłem, bo mam krew w sobie. Niby demon i nieśmiertelny, ale ten przeszkadzający czerwony płyn, który płynie mi w żyłach, nie mógł sobie iść!
- Mogę ich dotknąć? - spytał. Czułem jak jest podekscytowany i niezdrowo podniecony. Okejka, powoli zaczynam się bać.
- No pewka. - nawet mój głos nie brzmiał już tak samo. Był jakiś takiś dziwny... Niski.
Jestem sssseksi~!
Kenta przyłożył delikatnie opuszek do moich piór, a ja poczułem coś w rodzaju upierdliwego wyładowania elektrycznego. Bardzo przyjemnego. Delikatnie się odsunąłem, czując dziwny dreszcz na moim ciele. Chłopakowi dalej świeciły oczy z podekscytowania, lecz po chwili przygasły i podniecenie zastąpiło zdziwienie, a później rozbawienie. Haikawa (Kęta ^^) zaczął rżeć i tarzać się po ziemi, trzymając się za brzuch. Łatafak, o co chodzi?
- U-Uszy... - wysapał widząc moje mordercze spojrzenie i złowrogą minę. - I ogon... Masz uszy i ogon! Tchacha! Jak u kotka!
Łejt łat?
Pomacałem się po głowie i wyłapałem dwa, puszyste i szpiczaste, pokryte delikatnym futerkiem uszęta. Jednocześnie odnalazłem nieznane u siebie wcześniej nerwy, ponieważ nie tylko węch, ale i słuch mi się wyostrzył. Nie dowierzając sięgnąłem do tyłu, lecz i tu zdziwienie - miałem kolejną przeszkadzajkę, tym razem jeśli chodzi o chodzenie. Kenta nadal rżał, a ja niezadowolony położyłem niedawno nabyte uszka po sobie i zacząłem nerwowo miotać ogonem na wszystkie strony. Skrzydła powoli zniknęły, tak samo jak świecący wąż, wyglądający teraz jedynie na tatuaż.
- S-Saldus... - zachichotał po raz ostatni Haikawa i podniósł się na nogi.
- Czy ty mnie obrażasz? - spytałem podejrzliwie. Spojrzał na mnie rozbawiony.
- To po litewsku słodki.
Odetchnąłem z ulg-
- TY SZMATO! - krzyknąłem, widząc że ucieka i pobiegłem za nim, ale mimowolnie uśmiech wkradł się na moje wargi. Po raz pierwszy pomyślałem szczerze, że dobrze mieć go przy sobie.
________
*Autorka ma bzika na punkcie łazienek, więc... Czasem będą się pojawiać opisy :3. Przepraszam, że żyję ;=;
Mikado jest słodki~ ^^
OdpowiedzUsuńO. Co. Tu. Chodzi. To jest boskie! Tylko czemu tam jest tyle spolszczeń angielskich słówek i ej... Na końcu coś gada po litewsku. Czy mi się zdaje czy to ukryte LietPol ^J^
OdpowiedzUsuńThehe, dowiesz się później :D W sumie sama posiadam tylko zarys historii, ale jakoś to będzie :D
UsuńSpolszczenia mam w krwi, przepraszam ;-;. Postaram się tyle tego nie wwalać c:
Och, dobrze kombinujesz :D Lecz Kenta nie ma brązowych włosów, gdzieś tam napisałam wcześniej, że ma, ale zaraz to poprawię ;P. Poza tym LietPol to praktycznie jedyny parring, jakim umiem pisać XD.
Witam Cię przy okazji w gronie moich obserwatorów C: Bardzo się cieszę C: