» Ohayou ziomeczky!
Mam dla was dziś odskocznię trochę od świata fantasy i bardziej zagłębienie w SciFi. Opowiadanie to napisałam tuż po zakończeniu pierwszego sezonu Basugeja, a dziś je odkopałam i stwierdziłam, że warto opublikować. Podczas czytania rżałam jak głupia, nie mogąc opanować śmiechu. Fanfic jest naprawdę stary, więc go co nieco poprawiłam, wzbogacając tekst i zmieniając nieco szyk zdań.
W tagach spojlery~
Cóż, mam nadzieję, że Wam się spodoba choć prolog i będziecie chcieli przeczytać ciąg dalszy!
PS: Kim jest tajemniczy pan? :D
Komentarze proszą o uwagę. «
Gwiaździste, granatowe i jakże przejrzyste niebo zasłaniał wysoki, ciemny las. Długie, czerwone i czarne smugi na nieboskłonie składały się tak niekorzystnie, iż jak szło się po żwirowej dróżce można było zauważyć osobliwy wzorek, przedstawiający pękającą powierzchnię firmamentu. Praktycznie nikt nie miał pojęcia, skąd biorą się takie rzeczy na niebie ponad krajem kwitnącej wiśni, ale jak na razie wywołało to tyko dobre wrażenie.
Jednak na jednej osobie, spacerującej nieodpowiedzialnie leśną dróżką, otoczoną sekwojami, ogromnymi paprociami i czerwonymi trawami, dziwne niebiańskie szlaczki nie wywołały zachwytu, jedynie smutek, rozgoryczenie, zdziwienie, acz zarazem potwierdziło najgorsze oczekiwania.
Młody, szczupły i dość niski chłopak o rudych, wręcz czerwonych włosach i jednej tęczówce tego samego koloru wpatrywał się obojętnie w długie paski na niebie.
- No cóż... Niby każdy się myli. - powiedział cicho i przymykając dwukolorowe oczy rzucił ostatnie spojrzenie na ekran laptopa. Pod literami systemu operacyjnego przeskakujące niespokojnie cyferki szybko wyzerowały się, pozostawiając jedynie samotną jedynkę po ośmiu zerach. Pierwszy i ostatni raz widział ten error.
- Miałem się nie mylić... Ja zawsze wygrywałem... - szeptał zrozpaczonym głosem prosto w monitor komputera. Po jego policzkach ciekły pierwsze łzy w życiu, a serce niespokojnie drgało na swoim miejscu, chcąc wyrwać się z piersi. Wściekły na siebie rzucił laptopem o ziemie i wyjąc w szlochu osunął się na nią, wyjmując nóż i wsadzając go sobie pod żebra. Czerwona krew chlusnęła na migający ekran i powoli zaczęła skapywać na ziemię. Monitor zaszył biały kokon, z którego powoli wyłonił się napis, pieczętujący los ludzkości:
...ERROR 000000001:1:1 'black mirror open'
sobota, 25 października 2014
»Prolog« Black Mirror
Autorka:
Milciaxx
o godzinie
05:00
Wyślij pocztą e-mail
Wrzuć na bloga
Udostępnij w X
Udostępnij w usłudze Facebook
Udostępnij w serwisie Pinterest
Tagi:
AoKise
,
basugej
,
BM
,
kuroko no basuke
,
Opowiadanie
,
SciFi
,
Yaoi
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
» Nie bój się, ten edytor nie gryzie~ « ≥ω≤ ♥